19-25 września 2016

Trzech wielkich malarzy, 4,1 miliona złotych i jeden widz. The Masterpiece to pierwsza okazja, by znaleźć się sam na sam z pracami artystów, którzy zmienili sztukę XX wieku: Wojciecha Fangora, Victora Vasarely'ego i Juliana Stańczaka.

Zarezerwuj termin
z arcydziełem sam na sam

Szanowni Państwo

Op-art to kierunek w sztuce, który najbardziej pobudza moją wyobraźnię, odpowiada upodobaniom estetycznym, co znajduje odzwierciedlenie również w mojej pasji kolekcjonerskiej. Dlatego z dużym entuzjazmem zapraszam Państwa do udziału w naszym innowacyjnym projekcie „The Masterpiece”.

Sama koncepcja wystawy zrodziła się z chęci podzielenia się z jak najszerszą grupą odbiorców unikatowym doświadczeniem, jakim jest stanięcie „twarzą w twarz” z wybitnym dziełem sztuki. Wybrane przez nas trzy obrazy stworzone przez klasyków współczesności: Wojciecha Fangora, Juliana Stańczaka i Victora Vasarely’ego to czyste emocje zaklęte w geometrycznej formie.

W imieniu całego zespołu ekspertów Domu Aukcyjnego DESA Unicum życzę wyjątkowych chwil sam na sam z arcydziełami.

Juliusz
Windorbski
Prezes Zarządu DESA Unicum S.A.

The Masterpiece ma być niczym Rothko Chapel w Houston, kaplicą sztuki w miejscu, gdzie jej obecność nie jest oczywista. To symboliczna przestrzeń wydzielona na terenie galerii handlowej. Pawilon zostanie zupełnie oddzielony od bodźców zewnętrznych – dźwięku i świateł. Po wejściu do wyciemnionej przestrzeni widz będzie przebywał tylko ze sztuką. Przed oczami zobaczy trzy obrazy. Przez moment pozostanie z nimi wyłącznie sam.

The Masterpiece przygotowany został przez największy dom aukcyjny w Polsce – DESA Unicum. Niezwykły pawilon pośrodku galerii handlowej, nazywanej przez socjologów „współczesną świątynią”, to próba umieszczenia w miejscu pozbawionym elementów kultury tego, co w niej najbardziej wzniosłe. To też próba oderwania współczesnego mieszkańca miasta od bieżących działań i skierowania jego uwagi w stronę sztuki.

Iza Rusiniak Dyrektor Działu Sztuki Współczesnej

WOJCIECH FANGOR "M55", 1967 r.

M 55

Obrazy Wojciecha Fangora z lat 60. i 70. to wibrujące feerie barw, przenikających się w stopniu prawie niezauważalnym dla widza. Ich intensywność i nasycenie jest potęgowane przez idealne wyrównanie powierzchni płótna, na której praktycznie nie widać śladów malarskiego procesu. Kontury tworzonych przez niego kół, fal i biologicznych form nie istnieją- staranne rozmycie linii powoduje niezapomniane wrażenia optyczne. Geometryczne kształty zdają się wychodzić do widza, stopniowo rozszerzając się i pochłaniając otaczającą go przestrzeń.

Nie istnieje dzisiaj przeciwstawienie człowieka jako zamkniętej skończonej osobowości wobec skończonej i zamkniętej konstrukcji obrazu. Tak pojęty człowiek i obraz nie mają sobie wiele do powiedzenia. Wydaje mi się, że dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek jednostka odczuwa zależność od otoczenia i względność swego położenia. Interesuje mnie jak wobec tych zmian uprawiać sztukę.

Sam artysta nazywał te obrazy „bezkrawędziowymi”. Umowną granicą oddzielającą pracę od widza jest brzeg płótna, który zdaje się nie mieć żadnej funkcji wobec form wychodzących na zewnątrz i absorbujących całe otoczenie.

Przejmująco pisał o tym amerykański krytyk sztuki, John Gruen: „(…) Ta umiejętność Fangora polega na tym, że potrafi on uzyskać pulsowanie kolorów w stopniu, który prawie powoduje ból, kiedy się na nie patrzy. Te wibracje sfumato, które porażają oczy, sprawiają, że jego kolory rozpływają się i przesuwają się intensywnie w różnych kierunkach.”

Prezentowana praca powstała w pracowni Wojciecha Fangora w Madison w stanie Wisconsin. Intensywna twórczość tego okresu prezentowana była trzykrotnie w prominentnej nowojorskiej Galerii Chalette: w 1967, 1969 i 1970 roku. Ukoronowaniem tego okresu była wystawa Fangora prestiżowym Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku w 1970 roku. Do tej pory pozostaje jedynym Polakiem, który miał indywidualną wystawę w tej najsłynniejszej instytucji sztuki na świecie.

JULIAN STAŃCZAK "Lumina Violet", 1990 r.

Lumina Violet, Julian Stańczak

Abstrakcyjne obrazy Juliana Stańczaka stanowią emocjonalny zapis codziennych wrażeń zmysłowych. Artysta za pomocą prostych form geometrycznych – kwadratów, prostokątów i kół – przekazywał odbiorcom złożony świat swoich własnych przeżyć. Ich pełne odczytanie jest możliwe dzięki spokojnym, kontemplacyjnym obcowaniu z obrazem. Jak pisała Marta Smolińska, autorka monografii artysty: „(…) w obrazach Stańczaka mamy do czynienia z wyczuwalną obecnością czasu. Jego upływ ujawnia się w trakcie procesu percepcji, stymulowany zmiennością i procesualnością oglądu tego rodzaju kompozycji, które nie pozwalają się optycznie ustabilizować. Odbiorca patrzy na obraz pod różnymi kątami, co wymaga zaangażowania w czasie. Ustawiczne próby uspokojenia optycznego ruchu, którym tętni struktura wizualna, automatycznie wyzwalają temporalne doznania. Każdy ruch trwa bowiem w konkretnym okresie czasowym”.

Początkowo geometria wydawała mi się brutalna. Gdy po raz pierwszy ją zastosowałem, miałem wrażenie, że całkowicie wyeliminowałem z obrazu odniesienia osobiste i emocje. Zabrakło mi połączenia z Naturą i życiem. Mimo to skoncentrowałem się na mojej geometrii, na moich klarownych podziałach i ostrych krawędziach, nie pozwalając jednak tym aspektom dominować. Stopniowo w czystej i klarownej przestrzeni znalazłem to, czego szukałem: mogłem dawać moim kolorom element emocjonalny bez bezpośrednich odniesień do Natury

Sztuka Juliana Stańczaka ma narracyjny charakter: zachęca widzów do obcowania z wewnętrznym światem przeżyć artysty i odczytywaniem ich historii w linearny sposób. W jego realizacjach widać również inspiracje dźwiękiem – spójność poszczególnych elementów kompozycji, ich złożoność i współbrzmienie nawiązują do stabilnej linii melodycznej w utworze muzycznym. Julian Stańczak to artysta polskiego pochodzenia, jeden z prekursorów i czołowych przedstawicieli op-artu. Uważa się nawet, że termin "op-art" pochodzi od tytułu jego pierwszej indywidualnej wystawy w Nowym Jorku - "Optical Paintings" w Martha Jackson Gallery (1964). Sam artysta odnosił się zawsze do tego terminu z rezerwą, uważając to określenie za zbytnie uproszczenie jego założeń artystycznych, w których istotną rolę odgrywało zawsze studiowanie natury i relacji kolorystycznych występujących w obserwowanej rzeczywistości.

VICTOR VASARELY "Nebulus", 1978 r.

Nebulus

Prezentowana praca powiela jeden z najbardziej rozpoznawalnych w sztuce Vasarely'ego motywów – pulsujące, wielokolorowe okręgi składające się z migoczących sześcianów. Vasarely uznawany jest za twórcę kierunku zwanego „op-art”, który w latach 60. stał się podstawą wizualnej strony kultury popularnej.

W sztuce węgierskiego artysty złudzenia optyczne generują wrażenia ruchu – jego prace nieustannie drgają, a poszczególne motywy przemieszczają się w obrębie ram ustanowionych przez krawędzie płótna. Dzięki temu uznaje się go za twórcę nie tylko sztuki optycznej, ale i kinetycznej, która z powodzeniem była rozwijana do ostatnich dekad XX wieku. W 1955 roku odbyła się bardzo ważna wystawa zapowiadająca lawinowy rozwój sztuki kinetycznej - „Le mouvement” w renomowanej paryskiej Galerii Denise René. Właścicielka placówki poprosiła Vasarely'ego o przygotowanie tekstu wprowadzającego do katalogu wystawy, który przeszedł do historii sztuki pod nazwą „żółtego manifestu”. Przeciwko temu symbolicznemu aktowi uznania twórcy za pioniera sztuki kinetycznej protestowali czterej obecni na wystawie artyści: Jesús Rafael Soto, Yaacov Agam, Pol Bury i Jean Tinguely, którzy również pretendowali do miana prekursorów tego odłamu sztuki współczesnej.

Maria Poprzęcka pisała: „Burzliwy epizod dobrze ujawnia podłoże konfliktu, jaki niosła ze sobą lansowana przez Denise René 'sztuka kinetyczna'. Kinetyzm zainaugurowała w 1944 roku wystawa 'optycznych' projektów Vasarely'ego, wykonanych głównie na potrzeby przemysłu konfekcyjnego i reklamy. (…) Galeria Denise René konsekwentnie promowała kierunek (…) nazywany art construit - geometryczną abstrakcję, znajdującą oparcie w przedwojennych ugrupowaniach Cercle et Carré oraz Abstraction - Creation. Ale nie tylko. Galeria sytuowała sztukę młodych artystów także wobec pionierów abstrakcji geometrycznej zapomnianych bądź też nieznanych we Francji. Denise René położyła tu wielkie zasługi”.

Galeria Mokotów jest uważana za najbardziej prestiżowe centrum handlowe w Polsce. Dzięki jakości oferowanych usług w maju 2012 r., na podstawie audytu międzynarodowej firmy SGS, Galeria Mokotów zdobyła cztery gwiazdki, co stanowi dowód dbałości o nienaganne działanie na każdym etapie relacji pomiędzy centrum i klientem. Wiele tu inicjatyw promujących modę, ale również kulturę i sztukę. To ważne aspekty, które zdecydowały o tym, że uznaliśmy, iż miejsce to będzie idealnym partnerem przy realizacji wyjątkowego projektu.

Zobacz dojazd

LEON TARASEWICZ
Bez tytułu, 2007 r.
Cena wywoławcza: 65 000 zł
Sprzedany za: 141 000 zł

EUGENIUSZ ZAK
„Rozstanie” („Le Bateau”), 1924 r.
Cena wywoławcza: 380 000 zł
Sprzedany za: 808 000 zł

JÓZEF RAPACKI
Bukiecik fiołków, 1928 r.
Cena wywoławcza: 600 zł
Sprzedany za: 4 830 zł

Autor nierozpoznany,
krąg „Szkoły Zakopiańskiej”
Dziewczynka, lata 20. XX w.
Cena wywoławcza: 10 000 zł
Sprzedany za: 33 040 zł

Plakat filmowy Casablanca, 1949
Cena wywoławcza: 1 800 zł
Sprzedany za: 6 490 zł

MIECZYSŁAW WIŚNIEWSKI
Kapitan Kloss, cz. VIII - Café Rosé,
okładka komiksowa do wydania
jugosłowiańskiego, 1979 r.
Cena wywoławcza: 16 000 zł
Sprzedany za: 28 320 zł

PAULINA ZALEWSKA
Amsterdamski gondolier, 2016 r.
Cena wywoławcza: 500 zł
Sprzedany za: 14 160 zł

WILHELM SASNAL
Bez tytułu, 2005 r
Cena wywoławcza: 90 000 zł
Sprzedany za: 233 000 zł

Pierścionek art déco l. 20.-30. XX w.
Cena wywoławcza: 25 000 zł
Sprzedany za: 50 600 zł

Jaguar Mark X premiera J.Cyrankiewicza 1963r..
Cena wywoławcza: 52 000 zł
Sprzedany za: 60 500 zł

REJESTRACJA - Z ARCYDZIEŁEM SAM NA SAM

Prosimy o wybór optymalnego dnia i godziny indywidualnego zwiedzania.
Udział w wystawie jest bezpłatny, a liczba miejsc ograniczona.
Dla Państwa wygody szczegóły prześlemy emailem a przypomnienie sms’em.

Wystawa czynna w godz. 10:00 - 22:00
Powyżej prezentowane są tylko wolne terminy.